Twórcy
Tłumaczenie
Jan Nowak
Reżyseria
Radosław Krzyżowski
Scenografia i kostiumy
Katarzyna Wójtowicz
Choreografia
Katarzyna Krzysztofek
Asystent reżysera/ inspicjent
Monika Handzlik
Twórcy
Autor
Duncan Macmillan
Tłumaczenie
Małgorzata Wrzesińska
Reżyseria
Anna Rokita
Scenografia
Barbara Ferlak
Kostiumy
Izabela Kubrak
Muzyka
Ignacy Matuszewski
Wizualizacje
Jagna Firek
Zdjęcia filmowe
Michał Materna
Choreografia i ruch sceniczny
Katarzyna Anna Małachowska
Reżyseria świateł
Tomasz Wentland
Asystent reżysera/ inspicjent
Magdalena Gródek
Twórcy
Autor
Jerzy Wasowski, Jeremi Przybora
Reżyseria, reżyseria świateł
Adam Opatowicz
Scenariusz
Adam Opatowicz,
Andrzej Poniedzielski
Teksty
Andrzej Poniedzielski
Scenografia
Robert Łęcki
Kostiumy
Katarzyna Banucha
Choreografia
Jarosław Staniek
Aranżacje piosenek
Jacek Skowroński
Korepetycje Muzyczne
Artur Sędzielarz
Asystent Reżysera/ Inspicjent
Joanna Jaworska
Obsada
Natalia Hodurek-Ratuszny
Kamila Klimczak
Anna Rokita
Ewa Mitoń
Justyna Schneider
Katarzyna Żbel
Krzysztof Bochenek
Marek Bogucki
Przemysław Branny
Marcin Kobierski
Wojciech Leonowicz
Miłosz Markiewicz
Filip Prokopowicz
Piotr Różański
Patryk Szwichtenberg
Piotr Urbaniak
Marcel Wiercichowski
Twórcy
Autor
William Shakespeare
Tłumaczenie
Piotr Kamiński,
Anna Cetera
Reżyseria
Franciszek Szumiński
Dramaturgia
Gosia Jakubowska Raczkowska
Scenografia
Julia Partyka,
Franciszek Szumiński
Kostiumy
Julia Partyka
Muzyka
Marcin Nenko
Choreografia
Aleksandra Kuś
Projekcje
Stanisław Zaleski
Reżyseria świateł
Daniel Sanjuan-Ciepielewski
Asystent reżysera/ inspicjent
Monika Handzlik
Obsada
Dariusz Starczewski
—
Alonso
Michał Kościuk
—
Sebastian
Kosma Szyman
—
Ferdynand
Przemysław Branny
—
Gonzalo
Anna Rokita
—
Prospero
Wojciech Leonowicz
—
Antonio
Katarzyna Żbel
—
Miranda
Marcel Wiercichowski
—
Kaliban
Kaja Walden
—
Ariel
Marcin Kobierski
—
Trynkulo
Maciej Sajur
—
Stefano
Twórcy
Tekst i reżyseria
Krzysztof Materna
Opracowanie muzyczne
Dawid Sulej Rudnicki
Choreografia
Wojciech Dolatowski
Kostiumy
Maciej Zień
Scenografia
Robert Łęcki
Reżyseria świateł
Tomasz Wentland
Materiał filmowy i wizualizacje
Michał Materna
Przygotowanie wokalne
Artur Sędzielarz
Operator kamery
Piotr Kubic
Operator kamery
Marek Oleniacz
Asystent reżysera/ inspicjent
Joanna Jaworska
Zespół muzyczny w składzie:
Dawid Sulej Rudnicki – fortepian
Grzegorz Bąk – kontrabas/ gitara basowa
Michał Peiker – perkusja
Marcin Konieczkowicz – saksofony
Krzysztof Bolek – gitary
Obsada
Krzysztof Materna
—
Dyrektor
Marcel Wiercichowski
—
Prowadzący
Ewa Mitoń
—
Juror
Krzysztof Bochenek
—
Juror
Sławomir Sośnierz
—
Juror
Natalia Hodurek-Ratuszny
—
Wokalistka
Izabela Kubrak
—
Wokalistka
Monika Padewska
—
Wokalistka
Kamila Pieńkos
—
Wokalistka
Justyna Schneider
—
Wokalistka
Katarzyna Żbel
—
Wokalistka
Przemysław Branny
—
Wokalista
Krzysztof Cybulski
—
Wokalista
Miłosz Markiewicz
—
Wokalista
Patryk Szwichtenberg
—
Wokalista
Twórcy
Autor
Paul Elliott
Tłumaczenie
Bogusława Plisz-Góral
Reżyseria, opracowanie muzyczne
Cezary Żak
Scenografia i kostiumy
Katarzyna Wójtowicz
Choreografia
Katarzyna Zielonka
Reżyseria świateł
Rafał Tatarczyk
Asystent reżysera/ inspicjent
Joanna Jaworska
Osoby
Cezary Żak
Absolwent Wydziału Aktorskiego wrocławskiej filii PWST (dzisiaj AST) w Krakowie, który ukończył w 1985 roku.
Jako aktor teatralny zadebiutował 1986 rolą działacza społecznego w sztuce Stanisława Ignacego Witkiewicza Panna Tutli Putli we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Będąc aktorem tego teatru, w 1993 otrzymał nagrodę Towarzystwa Przyjaciół Teatru we Wrocławiu dla młodego aktora, a w 1994 – wyróżnienie za Kontrabasistę Patricka Sűskinda w reżyserii Andrzeja Bubienia i Trofeum od Prezydenta Torunia na XXVIII Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Jednego Aktora w Toruniu. Był aktorem: Teatru im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze (1995–1996) oraz Teatru Powszechnego w Warszawie (1997–2006).
Największą popularność zyskał za sprawą roli egoistycznego i bardzo pomysłowego Karola Krawczyka w sitcomie Polsatu Miodowe lata (1998–2003), którą powtórzył w spin-offie serialu, Całkiem nowe lata miodowe (2004). Za tę rolę w 1999 zdobył nominację do Telekamery dla ulubionego aktora. Następnie wykreował podwójną rolę braci-bliźniaków, Pawła i Piotra Koziołów, w serialu Ranczo (2006–2016), za co był nominowany czterokrotnie do Telekamer (2008, 2009, 2011, 2017). W latach 2010–2011 grał główną rolę w serialu Ludzie Chudego.
W 2012 zadebiutował jako reżyser teatralny spektaklem Trzeba zabić starszą panią, który wystawił premierowi 8 lipca 2012 w Och-Teatrze. Następnie wyreżyserował sztuki: Złodziej Agencja Artystyczna Certus 2014), Truciciel (Och-Teatr, 2015), Serca na odwyku (Agencja Artystyczna Certus, 2018), Kolacja dla głupca (Agencja Artystyczna Certus, 2021), Dziewczyna z pociągu (Och-Teatr, 2021), Ciemny grylaż (Och-Teatr, 2024), Pułapka (Agencja Artystyczna Certus, 2025).
Przez cztery lata razem z Tadeuszem Drozdą występował w kabarecie „Drozda Show”. W latach 90. był gospodarzem teleturnieju As, dama, walet w telewizji Polsatu. W latach 2000–2001 prowadził program Ładny dom w TVN.
Twórcy
Tłumaczenie
Jakub Ekier
Adaptacja i reżyseria
Jakub Szydłowski
Scenografia, reżyseria świateł
Grzegorz Policiński
Kostiumy
Dorota Sabak
Muzyka. kierownictwo muzyczne
Jakub Lubowicz
Choreografia
Jarosław Staniek, Katarzyna Zielonka
Animacje
Veranika Siamionava, Zachariasz Jędrzejczyk
Przygotowanie wokalne
Marcin Wortmann
Asystent reżysera/ inspicjent
Magdalena Gródek
Osoby
Jakub Szydłowski
Reżyser spektakli muzycznych i koncertów, aktor musicalowy i dubbingowy, absolwent Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Występował w Teatrze Muzycznym w Gdyni (Claude Bukowski w „Hair”, Debiut Roku 1999, główne role w trans-operze „Sen nocy letniej” i „Muzyce Queen”), Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu (m.in. Mackie Majcher w „Operze za trzy grosze”, Zach w „A Chorus Line”), stołecznych: Teatrze Studio Buffo („Romeo i Julia”, „Piotruś Pan”), Teatrze Komedia (m.in. „Kieszonkowa orkiestra”, „Niebezpieczne związki”) i Teatrze Muzycznym Roma („Grease”, „Koty, „Akademia pana Kleksa”, „Taniec wampirów”, „Upiór w operze”, „Les Misérables”, „Deszczowa piosenka”, „Mamma Mia!” i „Piloci”).
Jest autorem libretta i reżyserem „Procesu. Spektaklu muzycznego”, „Księgi dżungli” i „Przypadków Robinsona Crusoe”, granych w Teatrze Muzycznym Roma, Operze i Filharmonii Podlaskiej oraz Teatrach Muzycznych w Gdyni i Poznaniu. Reżyser musicali: „Rent” (Teatr Rampa), „Adonis ma gościa” (Teatr Roma, Opera i Filharmonia Podlaska), „Doktor Żywago”, „West Side Story” i „Brzydki kaczorek” (Opera i Filharmonia Podlaska), „Kajko i Kokosz. Sztuka latania” (Teatr Syrena), „My Fair Lady” (Opera na Zamku), „Koty” (Teatr Rozrywki w Chorzowie), „Kopernik” (Opera Krakowska) i „Dziewczyny z kalendarza” (Teatr Muzyczny im. D. Baduszkowej w Gdyni). W Teatrze Muzycznym w Łodzi wyreżyserował przedstawienia: „Cyrano” (Nagroda im. J. Kiepury), „Madagaskar – musicalową przygodę”, „Pretty Woman” i „Złap mnie, jeśli potrafisz”. Jest także autorem libretta i reżyserem musicalu dla dzieci „Tadek na tropach Minotaura” oraz musicalu „Dracula” (2024).
Wiele snów Józefa K.
Rozmowa z reżyserem i autorem libretta – Jakubem Szydłowskim
– Proces jest na tyle pojemnym i intrygującym tekstem, by pokusić się o zrealizowanie go w formie spektaklu muzycznego? Na pewno jest wiele osób, które nigdy nie sięgnęły po tę lekturę, ale pomimo to, dzięki tytułowi i autorowi oraz zasłyszanym opiniom, mają wiele kulturowych, często stereotypowych skojarzeń, z których „mroczność” powieści jest jednym z wiodących. Stąd przedstawienie tej historii w formie musicalu wydaje się bardzo odważnym pomysłem.
– Bardzo często słyszałem, że Proces jest: „mroczny”, „zagmatwany”, „ponury”. A to nie do końca prawda, bo i sam autor, jak i jego znajomi, którym czytał tę powieść, zaśmiewali się w wielu momentach. Irracjonalność sytuacji w jakiej znalazł się Józef K., ma w sobie wiele komizmu.
Po lekturze wspomnień dotyczących Franza Kafki, kiedy na nowo sięgnąłem po Proces w tłumaczeniu Jakuba Ekiera, sugerując się tym, by przeczytać ponownie książkę przez pryzmat dowcipu w niej zawartego, odkryłem na nowo tę fascynującą powieść. Surrealizm, grozę i mroczność, zawarte w tym materiale, odebrałem jako uwielbianą przeze mnie montyphytonowską rzeczywistość. Kiedy zrzuciłem jarzmo ciężkości interpretacyjnej, zacząłem patrzeć na Proces jak na kapitalny materiał wyjściowy do przeniesienia go na scenę w formie spektaklu muzycznego.
Jasne, że nie uciekniemy w spektaklu od przedstawienia tragicznej historii Józefa K., bo nie jest to ani możliwe, ani potrzebne, ale dominujący w opowieści surrealizm działa obosiecznie: podkreśla komizm i jednocześnie uwypukla dramat. I w tym upatrywałem walor: ta ilość abstrakcji świetnie przełożyła się na muzykę. Zaryzykowałem i napisałem libretto, choć muszę się przyznać do tego, że pomysł, by zrobić z Procesu spektakl muzyczny był dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Jak widać, ten dosyć nieoczywisty koncept udało się zrealizować.
– Historia, którą proponujesz Widzom, jest historią snu Józefa K.
– Sam Kafka, jak i masa interpretatorów tego tekstu, odczytywali Proces jako dziwny sen bohatera, to po pierwsze. A po drugie jako ogromny fan Davida Lyncha, który z kolei był miłośnikiem twórczości i osoby Kafki, uważałem, że poetyka snu jest właściwą formą dla tego przedstawienia.
Przecież kultowe Miasteczko Twin Peaks całe utkane jest z niby snu, a właściwie snu w śnie. Bardzo często na próbach zwracałem na to uwagę, by tak traktować rzeczywistość, którą budowaliśmy na scenie. Józef K., u nas Miłosz Markiewicz, budzi się, by znów zapaść na jawie w kolejny sen, by ponownie obudzić się w nowej rzeczywistości. Podróżuje w tych snach, nie wiedząc co jest jawą, a co snem właśnie.
W naszym Kafkowym muzycznym widowisku, bo nie wiem, czy określenie musical nie jest zbyt na wyrost, jest wiele snów.
– Po obejrzeniu tego niebanalnego odczytania klasycznego tekstu, z czym chcesz pozostawić Widza?
– Najbardziej interesuje mnie uparta, samotna walka Józefa K. To, że on nie przestaje zmagać się z przygniatającą go rzeczywistością/snem do samego końca. Ten upór jest przecież jego największą winą. Nieprzychylnie odbierana przez otoczenie nieprzejednana determinacja aby wykazać swoją niewinność, jest największym walorem postaci. To Józefa K. czyni bardzo ludzkim i stąd bierze się nasza sympatia dla tego młodego człowieka. Podziwiamy jego walkę, choć wszystko – od samego początku – mówi, że ta walka jest skazana na porażkę.
Chcę tu także dodać, że ogromnym walorem Procesu jest pojemność interpretacyjna, więc poza tym, co dla mnie jest istotne, najważniejsze jest to, z czym każdy indywidualnie pozostanie po obejrzeniu widowiska. Ponieważ wielość odczytań dorobku Kafki potrafi się wzajemnie wykluczać, nie można a priori założyć, że Widz wychodzi z teatru z jednym słusznym przesłaniem.
– Twoja adaptacja polegała na napisaniu od początku do końca libretta. Spore wyzwanie.
– Odpowiem tak: po uważnej, ponownej lekturze wiedziałem, że chcę zrobić spektakl muzyczny na podstawie klasycznego Procesu. W związku z tym wyobrażałem sobie, że atmosfera melodii, które będą w spektaklu, muszą go ponieść. Z Jakubem Lubowiczem – autorem muzyki – współpracuję od wielu, wielu lat, więc nasze wzajemne zaufanie oraz znajomość warsztatów pozwalało mi na takie, a nie inne pisanie songów. Kiedy pisałem libretto wiedząc, że będę reżyserem przedstawienia, łatwiej mi było sklejać słowa, bo miałem w głowie konkretne sceniczne plany. W trakcie pracy wszedłem w wir i strumień słów łączących się z obrazami i muzyką.
– Twój spektakl jest bardzo kompletny. Muzyka, choreografia, scenografia, no i kostiumy. Wszystko działa.
– Bez choreografii przygotowanej przez Kasię Zielonkę i Jarka Stańka, intensywnych, rygorystycznych wręcz prób tanecznych aktorów, nie byłoby widowiska. Wszak to spektakl muzyczny. A prywatną miłość do czarno-białych filmów Kurosawy i japońskiego pisarza Harukiego Murakamiego, skądinąd inspirującego się twórczością Kafki, przemyciłem w sugestii, by kostiumy (Dorota Sabak) nawiązywały do japońskich tradycyjnych ubiorów. Skoro bohaterowie śnią, mogą równie dobrze śnić trochę po japońsku. Ponadto Japonia zawsze kojarzy mi się z jakąś nieuchwytnie dojmującą atmosferą samotności. Z nieprzeniknioną kastowością i niemożnością porozumienia. A trudno znaleźć bardziej samotnego i niemogącego się z nikim dogadać bohatera niż Józef K.
– Proces. Spektakl muzyczny między innymi dzięki środkom plastycznym został wyrzucony poza jakikolwiek kontekst historyczno-geograficzny.
– Owszem. Myślę, że Proces może się toczyć wszędzie i zawsze. Bo człowiek pod każdą szerokością geograficzną jest samotny. Ze smutkiem, niespełnionym pożądaniem i melancholią kojarzy mi się także portugalska muzyka tradycyjna, stąd śpiewana w naszym spektaklu pieśń fado.
Na koniec przytoczę opinię jednego z kolegów pracujących w Teatrze Bagatela, który przy podglądaniu prób do spektaklu podszedł do mnie i powiedział: byłem oburzony, kiedy usłyszałem, że będzie realizowany Proces z piosenkami. Oburzony. Ale teraz – mówi do mnie – patrzę, co tu się dzieje i zastanawiam się, jak można było wcześniej robić Proces bez piosenek?
Rozmawiała Magdalena Musialik
Twórcy
Autor
Aleksander Fredro
Reżyseria
Tomasz Cymerman
Scenografia i projekcje
Zuzanna Markiewicz
Kostiumy
Lila Dziedzic
Muzyka
Dawid Sulej Rudnicki
Reżyseria świateł
Michał Grabowski
Ruch sceniczny
Aleksander Kopański
Asystent reżysera/ inspicjent
Monika Handzlik
Osoby
Tomasz Cymerman
Reżyser, absolwent Wydziału Aktorskiego krakowskiej PWST (dzisiaj AST) oraz Wydziału Reżyserii (tamże). Studiował także specjalizację dramaturgiczną. Występował w teatrach: STU w Krakowie (2006), Współczesnym w Szczecinie (2006). W latach 2006 – 2015 był związany jako aktor z wrocławskim Teatrem Współczesnym.
Reżyserował m.in. w teatrach: Teatr Nowy w Poznaniu, Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu, Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Teatr Wybrzeże w Gdańsku. Za reżyserię spektaklu Bracia Karamazow otrzymał główną nagrodę na Forum Młodej Reżyserii.
Jest autorem sztuk: Klajster (reż. Wojtek Klemm, Teatr Nowy w Łodzi, 2014 r.) Simona, gdzie jesteś (realizacja we własnej reżyserii w krakowskim Teatrze Łaźnia Nowa, 2017 r.).
Pełni funkcję Skarbnika w Zarządzie Gildii Polskich Reżyserek i Reżyserów Teatralnych.
Na wieki wieków – Fredro
Czy wiecie, że: Aleksander Fredro (1793–1876), kanoniczny, lekturowy autor, ten od: Zemsty, Ślubów panieńskich, Dam i huzarów, Pawła i Gawła i wielu, wielu innych tytułów, był odznaczony francuską Legią Honorową za walki pod Hanau i Fryburgiem Badeńskim, a za udział w „bitwie narodów” pod Lipskiem otrzymał Złoty Krzyż Virtuti Militari?
Jako nastolatek wstąpił w szeregi armii Napoleona ciągnącej na Wschód do Moskwy. Pełniąc funkcję oficera ordynansowego w jego sztabie, widywał Cesarza, towarzysząc mu tak jak sam o tym pisał w pamiętniku Trzy po trzy: Óśmnastego lutego roku 1814 jechał na białym koniu człowiek średniego wzrostu, nieco otyły, w sieroczkowym surducie pod szyją zapiętym, w kapeluszu stósowanym bez żadnego znaku prócz małej trójkolorowej kokardy. Za nim, w niejakiej odległości drugi, znacznie młodszy. […] Pierwszym z tych jeźdźców był Napoleon, drugim byłem ja. Odważny, świetnie władający szablą, był dobrym żołnierzem. Opisywany przez przyjaciół jako towarzyski i dowcipny, jednocześnie bywał człowiekiem skłonnym do melancholii i pogłębiającej się na starość, mizantropii.
Fredry chodzili na głowach. Trzeba się było chować przed nimi, bo i z ołtarza by zdjęli, a do tego jeszcze i takie wiersze pisali, że nawet starszym uszy od nich trzeszczały – pisał Zygmunt Kaczkowski, przyjaciel Fredrów i naoczny świadek ich poczynań.
Swawoląc w młodzieńczych latach – za druha mając brata Maksymiliana, po doświadczeniach wojennych i demobilizacji, na którą czekał w Paryżu zachodząc do tamtejszych teatrów, po powrocie z Francji, trasą wiodącą przez Wiedeń, w którym spotkał miłość swojego życia – Zofię hr. Jabłonowską (żonę hr. Skarbka) – hrabia Fredro zaczął się statkować.
Grunt do podjęcia „dorosłego życia” miał przyjazny, bowiem jako jeden z niewielu – na przestrzeni stuleci – polskich (a i światowych) pisarzy był człowiekiem bardzo zamożnym. Wychował się w bogatym dworze, w którym odebrał rzetelne, ale i wyłącznie „domowe” nauki pod kierunkiem Józefa Płachetki. Niekoniecznie będąc ich admiratorem, przyznawał, że nigdy mi się nad książką nie zmarszczyło czoło, trąbka myśliwska w kniei była moją szkołą. Nie mniej wczesne wysiłki Płachetki, jak i inteligencja oraz wrodzony dowcip wystarczyły, by hrabia Aleksander zaczął pisać. Zadebiutował jednoaktówką w wieku 24 lat.
Intryga na prędce nie odniosła sukcesu, ale to w żaden sposób hrabiego, który przecież nie musiał utrzymywać się z pisania, ani żadnej innej pracy zarobkowej, nie zniechęciło do dalszego tworzenia. Warszawska premiera Pana Geldhaba (1821) jest uznawana za prawdziwy i dojrzały debiut Fredry.
Pisał coraz więcej, w międzyczasie wspierając panią swojego serca w staraniach o unieważnienie ślubu kościelnego. Po 10 latach usilnych zabiegów, na podstawie impotentia coeundi, ślub ze Skarbkiem został unieważniony, a hrabia Aleksander połączył się w 1826 roku, naprawdę szczęśliwym węzłem małżeńskim z Zofią. Po ślubie przeniósł się z żoną do domu rodzinnego w Beńkowej Wiszni, wsi położonej ok. 50 kilometrów na zachód od Lwowa.
W neoklasycznym dworze, nad którego obecnie remontem ma kuratelę polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, powstały największe dzieła Fredry: Zemsta, Pan Jowialski, Dożywocie.
Tworzył w czasach romantyzmu, pisząc utwory absolutnie odmienne od koturnowej twórczości polskich Wieszczów. Choć jego debiut zbiega się z czasem debiutu Adama Mickiewicza, trudno w tworzonych przez nich utworach doszukiwać się pokoleniowej więzi. Być może wpływało na to odmienne wykształcenie i bardzo silne przywiązanie Fredry do swojego prowincjonalnego i mało eksponowanego życia.
Myśląc o sobie jako o „Żołnierzu – poecie”, hrabia Aleksander herbu własnego „Bończa”, skupiał się na przedstawianiu bliskiego mu świata, zaludnionego przez wyraziste i pełnokrwiste postaci, jakich powołanie do życia na scenie bywało marzeniem całej rzeszy autorów, a i aktorów.
Od czasu pierwszego pobytu we Francji, zafascynowany teatrem, bywał na swoich prapremierach we Lwowie, Warszawie, Krakowie, gdzie w 1832 roku miała właśnie miejsce premiera – stosunkowo dzisiaj rzadko realizowanego w teatrach – Gwałtu, co się dzieje! Spektakl, na którym był autor, został wystawiony w nieistniejącym dzisiaj teatrze, który znajdował się w zabudowaniach poklasztornych św. Urszuli (róg ul. św. Marka i św. Jana).
W 1839 roku zaledwie 6 lat po powstaniu lekturowej Zemsty, przerwał działalność literacką pod wpływem ataków krytyki i na kilkanaście lat zaprzestał twórczości. Fredro bawił się pisząc swoje komedie i chciał bawić widza teatralnego, a to stało się powodem gwałtownych napaści. W czasach martyrologii i służby narodowej ktoś, kto nie chciał bogoojczyźnianie wychowywać, i pobudzać uczuć patriotycznych, był ideologicznie nie do zaakceptowania. Ponadto zarzucano mu drugorzędny talent, uleganie wzorcom francuskim, niemoralność, wreszcie – brak ducha narodowego.
Wznawiając swoją działalność jako komediopisarz w latach 50. XIX wieku, równocześnie podjął decyzję o niepublikowaniu i niewystawianiu swoich dzieł w przypadku żądania odeń jakichkolwiek zmian w ich treści.
Wolnomularz, poseł w galicyjskim sejmie stanowym, członek krakowskiej Akademii Umiejętności, uhonorowany francuskim Medalem św. Heleny, ostatnie lata schorowanego życia spędzał w gronie najbliższej rodziny.
Zmarł we Lwowie 148 lat temu. Umierając zostawił swojemu synowi dokładne wytyczne, w jakim porządku mają być wydawane jego dzieła i wedle jakich zasad wystawiane. Prawdopodobnie przeczuwając, że zainteresowanie jego twórczością z upływem lat będzie rosło, zadbał o swoją literacką spuściznę. Miał rację. Fredro to najczęściej wystawiany z polskich dramaturgów.
Magdalena Musialik
Twórcy
Adaptacja i reżyseria
Mikołaj Grabowski
Muzyka
Zygmunt Konieczny
Scenografia i kostiumy
Paweł Dobrzycki
Choreografia i ruch sceniczny
Katarzyna Anna Małachowska
Reżyseria świateł
Michał Grabowski
Projekcje
Radek Mroczek
Kierownik muzyczny
Artur Sędzielarz
Opracowanie muzyczne fragmentów ilustracyjnych
Mikołaj Grabowski
Asystent reżysera/ inspicjent
Joanna Jaworska
Obsada
Mikołaj Grabowski
Krzysztof Cybulski
Wojciech Leonowicz
Miłosz Markiewicz
Maciej Sajur
Dariusz Starczewski
Ewelina Starejki
Ewa Mitoń
Aleksandra Godlewska
Izabela Kubrak
Kamila Pieńkos
Justyna Schneider
Artur Sędzielarz
Osoby
Mikołaj Grabowski
Twórcy
Tłumaczenie i reżyseria
Piotr Złotorowicz
Scenografia i kostiumy
Urszula Czernicka
Reżyseria świateł
Marek Oleniacz
Konsultacje muzyczne
Artur Sędzielarz
Ruch sceniczny
Krzysztof Tyszko
Asystent reżysera/ inspicjent
Monika Handzlik
Obsada
Osoby
Piotr Złotorowicz
Reżyser filmowy i teatralny. Urodził się w 1982 roku w Dębnie. Absolwent Automatyki i Robotyki na Politechnice Szczecińskiej. W czasie studiów na Politechnice kręcił swoje pierwsze niezależne filmy.
W 2015 ukończył studia na Wydziale Reżyserii w PWSFTViT w Łodzi.
Jego studenckie filmy były prezentowane na dziesiątkach festiwali i wielokrotnie nagradzane. Film dyplomowy Matka Ziemia, miał premierę na 67 Festiwalu Filmowym w Locarno, gdzie zdobył wyróżnienie młodego jury.
Piotr Złotorowicz był nominowany do nagrody „Bo Warto” Radia RMF Classic. W 2012 r. zdobył „Talent Radiowej Trójki” w kategorii Film. W 2019 r. Jako reżyser teatralny zadebiutował w Teatrze Polonia monodramem w wykonaniu Rafała Mohra pod tytułem Wszystko, co najlepsze. Jego debiutem fabularnym jest poetycki film o ludzkiej pamięci Wiarołom wyprodukowanego przez Studio Munka. Światowa premiera Wiarołoma miała miejsce w styczniu 2022 na 20. Dhaka International Film Festival w Bangladeszu.
Autorzy
Sztuka „Wszystko co najlepsze” wyszła spod piór: brytyjskiego dramatopisarza, scenarzysty i reżysera Duncana Macmillana oraz aktora, performera i pisarza – Jonnego Donahoe. Współtwórcy tego przebojowego i docenionego przez publiczność tekstu, który Donahoe zagrał na scenie pond 400 razy, są czterdziestoletnimi równolatkami. Cieszący się ogromnym uznaniem, oparty na performansie spektakl – wystawiany w Barrow Street Theatre w Nowym Jorku – został przeniesiony przez HBO w 2016 roku.
Głównym tematem tekstów Macmillana są współczesne problemy społeczno-polityczne. Za sceniczną adaptację i współreżyserię (z Robertem Ickiem) orwellowskiego 1984 roku otrzymał nagrodę brytyjskiego teatru dla najlepszego reżysera w 2017 roku.
Pisząc „Wszystko co najlepsze” autor tak tłumaczył swoje ujęcie tematu depresji, która stanowi główny wątek spektaklu: „Nie jesteś sam, nie jesteś dziwny, dasz sobie radę i musisz się po prostu trzymać. To bardzo niefajne, niemodne, ale ja naprawdę tak myślę. Nie widziałem nikogo, kto omawiałby depresję samobójczą w sposób przydatny, interesujący lub trafny.”
I choć Macmillan powiedział w jednym z wywiadów także, że: „Większość tego, co chcę powiedzieć, nie jest szczególnie spójna; chodzi o próbę znalezienia formy, aby wyrazić niepokój lub obawy, które mam”, to współpraca z Donahoe przyniosła utwór klarowny, zabawny, wzruszający i terapeutyczny.
Twórcy
Scenariusz i teksty piosenek
Jerzy Jan Połoński
Reżyseria
Krzysztof Materna
Scenografia, kostiumy i projekcje
Katarzyna Sankowska
Muzyka
Łukasz Damrych
Choreografia
Jarosław Staniek, Katarzyna Zielonka
Reżyseria świateł
Tomasz Wentland
Projekcje
Radek Mroczek
Przygotowanie wokalne
Anna Branny
As. reż./ inspicjent
Magdalena Gródek
Obsada
Kaja Walden
—
Narratorka
Miłosz Markiewicz
—
Tomek Sawyer
Krzysztof Cybulski
—
Huck Finn
Aleksandra Godlewska
—
Ciotka Polly
Anna Branny
—
Ciotka Polly
Maciej Sajur
—
Sid
Monika Padewska
—
Becky Thatcher
Piotr Urbaniak
—
Muff Potter
Kosma Szyman
—
Kosmaty Joe
Wojciech Leonowicz
—
Pan Dobbins/ Pastor
Marcel Wiercichowski
—
Pan Dobbins/ Pastor
Justyna Schneider
—
Amy Lawrence
Tomasz Lipiński
—
Walijczyk
Przemysław Branny
—
Alfred/ Sędzia Thatcher
Patryk Szwichtenberg
—
Joe Harper
Marek Bogucki
—
Doktor Robinson
Twórcy