Aby edytować te informacje przejdź do podstawowej edycji.

Aplauz:
applaus icon
applaus icon
applaus icon
applaus icon
applaus icon
5.0

Ludzie, miejsca  i rzeczy

Autor:

Duncan Macmillan

Reżyseria:

Jest taki moment, w którym człowiek orientuje się, że nie gra już żadnej roli. Albo przeciwnie – że gra ich zbyt wiele i dawno zapomniał, kim jest naprawdę. Właśnie od tego miejsca zaczyna się jedna z najważniejszych współczesnych sztuk. Sztuka o ucieczce.

 

Ludzie, miejsca i rzeczy Duncana Macmillana, to dramat, który od chwili londyńskiej prapremiery zdobywa kolejne sceny świata nie dlatego, że opowiada o nałogu. Opisuje coś znacznie bardziej powszechnego – człowieka, który zrobi wszystko, żeby nie spotkać się z samym sobą. Macmillan od lat należy do najciekawszych brytyjskich dramatopisarzy swojego pokolenia. Widzowie Bagateli poznali go między innymi dzięki monodramowi Wszystko, co najlepsze. Macmillan nie moralizuje, nie stawia łatwych diagnoz. Interesuje go człowiek, który próbuje znaleźć sposób, by choć przez chwilę przestało boleć.

 

Główną bohaterką jest Emma – aktorka. Po spektakularnym załamaniu trafia do ośrodka leczenia uzależnień. Tam okazuje się, że jej największym przeciwnikiem nie jest ani alkohol, ani narkotyki, tylko ona sama.

 

Premiera: 19 września 2026, Duża Scena

18.09piątek, 19:15
19.09sobota, 19:15
20.09niedziela, 17:00
16.10piątek, 19:15
17.10sobota, 19:15
18.10niedziela, 17:00
18.12piątek, 19:15
19.12sobota, 19:15
20.12niedziela, 17:00

Twórcy

Autor

Duncan Macmillan

Tłumaczenie

Małgorzata Wrzesińska

Reżyseria

Anna Rokita

Scenografia

Barbara Ferlak

Kostiumy

Izabela Kubrak

Muzyka

Ignacy Matuszewski

Wizualizacje

Jagna Firek

Zdjęcia filmowe

Michał Materna

Choreografia i ruch sceniczny

Katarzyna Anna Małachowska

Reżyseria świateł

Tomasz Wentland

Asystent reżysera/ inspicjent

Magdalena Gródek

Asystent scenografa

Magdalena Łakoma

Bez ostatniej kropki

 Z Anną Rokitą – reżyserką spektaklu – rozmawia Magdalena Musialisk

 

Ludzie, miejsca i rzeczy opowiadają o uzależnieniu, ale także o samotności, kryzysie i różnych sposobach ucieczki od rzeczywistości. Co sprawiło, że właśnie ten dramat uznałaś za ważny, by opowiedzieć go dziś ze sceny?

Temat uzależnienia jest niezwykle złożony, bo za każdym razem kryje się za nim inny człowiek i inna historia. Jest jednak coś, co te historie łączy – poczucie osamotnienia w przeżywaniu własnych kryzysów. Uzależnienie bardzo rzadko zaczyna się od substancji czy konkretnego nałogu. Najczęściej rodzi się z potrzeby zagłuszenia bólu, lęku, pustki czy bezradności. Alkohol, narkotyki, seks, hazard, zakupy czy świat internetu stają się dla wielu ludzi próbą wyciszenia emocji i ucieczki od rzeczywistości.

Dla mnie ten temat jest bliski od dzieciństwa, dlatego moment, w którym sięgnęłam po dramat Duncana Macmillana, mógł nadejść właściwie w każdej chwili. Kiedy rozpoczęliśmy próby czytane, okazało się, że moje przeczucia były słuszne – niemal każdy z nas zetknął się z problemem uzależnienia, bezpośrednio lub poprzez doświadczenia swoich bliskich. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten spektakl warto dziś zrobić.

Ogromnie cieszę się również, że dzięki zaufaniu dyrektorów Andrzeja Wyrobca i Krzysztofa Materny mogłam spełnić jedno ze swoich zawodowych marzeń i stworzyć na scenie cały świat przedstawienia, a nie tylko jedną postać. Przez lata miałam szczęście pracować z wybitnymi reżyserkami i reżyserami. Obserwowanie ich sposobu myślenia i pracy było dla mnie bezcenną lekcją. Reżyseria daje możliwość budowania opowieści od podstaw, a ta perspektywa jest niezwykle pociągająca. Sam tekst Macmillana zachwycił mnie od pierwszej lektury. Moją uwagę w tym tekście przykuła przede wszystkim świetnie napisana rola Emmy. Jest to materiał tak bogaty w sprzeczności, że od pierwszego czytania miałam ciarki na skórze i ogromną ochotę by zagrać tę bohaterkę albo przy dobrych wiatrach wyreżyserować spektakl. Udało się.

 

–  Macmillan unika prostych ocen i nie daje widzowi łatwych odpowiedzi. A jak Ty prowadzisz swoich bohaterów/ aktorów?

– Nie ma prostych odpowiedzi na istotne tematy. Świat nigdy nie był i – jak sądzę – nie jest czarno-biały, choć wielu ludzi próbuje go uprościć z różnych przyczyn. Macmillan fantastycznie balansuje między tragedią, a komizmem sytuacji. Nie wydaje werdyktów. Jak sam stwierdził w jednym z wywiadów, jego postaci nie są konsekwentne, dlatego są dla mnie jeszcze bardziej ludzkie.

 

–   Akcja sztuki rozgrywa się w przestrzeni ośrodka terapeutycznego, gdzie granica między prawdą, wspomnieniem i wyobraźnią nieustannie się zaciera. Jakie wyzwania inscenizacyjne niósł dla Ciebie budowanie takiej rzeczywistości na scenie?

– Scena teatralna jest przecież stworzona do podejmowania takich zadań. Największa frajda polega na tym, żeby zaprosić widza do głowy głównej bohaterki i pozwolić mu spojrzeć na świat z jej perspektywy. Aktorzy przeprowadzają nas przez ten świat – pomagają Emmie przyglądać się samej sobie, konfrontować ją z innymi bohaterami, ale też z postaciami, które rodzą się w jej wyobraźni. Chcemy, żeby granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co dzieje się w jej głowie, nie zawsze była oczywista. Ważną rolę w budowaniu tego świata odgrywają wizualizacje Jagny Firek, które towarzyszą  nam przez część spektaklu, oraz intrygująca muzyka Ignacego Matuszewskiego. Dopełnieniem całości jest światło Tomka Wentlanda, które również ma tutaj bardzo ważne zadanie – współtworzy atmosferę i pozwala płynnie przechodzić między kolejnymi warstwami rzeczywistości Emmy.

 

–   Emma jest jedną z ciekawszych i złożonych bohaterek współczesnej dramaturgii. Czy w twoim odczytaniu jest przede wszystkim osobą uzależnioną, aktorką grającą kolejne role, czy może kimś, kto desperacko próbuje odnaleźć własną tożsamość?

– Jaka jest Emma?  Nie chcę udzielać jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ na tym właśnie polega piękno tej postaci. Ona nie chce dać się zaszufladkować, i ja również nie mam zamiaru tego robić. Czytałam ją przez etapy w jakich się znajduje: Emma-Nina, Emma-Sarah. Emma…

Nie jest domkniętą powieścią, ona jeszcze ostatniej kropki nie postawiła, stąd i ja jej nie stawiam. Nie uważam człowieka za dzieło skończone. Od pierwszego do ostatniego dnia nasza tożsamość się zmienia, bo świat się zmienia, ludzie wokół nas się zmieniają.

 

– Tematy zdrowia psychicznego i uzależnień coraz częściej pojawiają się w zarówno na publicznym forum jak i na scenie. Czy uważasz, że teatr ma dziś szczególną odpowiedzialność w podejmowaniu takich wątków, czy przede wszystkim powinien zadawać pytania, a nie udzielać odpowiedzi?

– Teatr powinien pobudzać do refleksji. Macmillan między innymi właśnie dlatego napisał Ludzi, miejsca i rzeczy, podobnie jak Wszystko, co najlepsze by solidaryzować się z ludźmi cierpiącymi na depresję. Wciąż w przestrzeni publicznej pojawiają się komentarze lekceważące tę chorobę, sprowadzając ją do krzywdzącej i nieprawdziwej domorosłej diagnozy, mówiącej, że ludzie nią dotknięci są leniwi i słabi. A dla nas jest ważne byśmy mówili o tym, że w każdym kryzysie psychicznym wizyta u specjalisty, to rzecz konieczna i wspierali tych, którzy tego wsparcia potrzebują.

 

–   Gdyby widz miał wyjść z teatru z jedną myślą lub jednym pytaniem po obejrzeniu Ludzi, miejsc i rzeczy, co chciałabyś żeby zostało z nim najdłużej?

– ………………………………………….